Dlaczego postanowiłem napisać dwanaście małych aplikacji przez rok zamiast pracować w tym czasie nad jednym projektem? Powodów jest całkiem sporo.

Szanse na ukończenie są większe. Niezrealizowane pomysły pozostają tylko pomysłami - kluczowe jest wykonanie. Jeśli w ciągu roku moje założenie wykonam w połowie i wypuszczę sześć aplikacji to będę w nieskończenie lepszej sytuacji niż gdybym miał w połowie wykonać tylko jeden projekt. W pierwszym przypadku mam sześć działających aplikacji, w drugim jedyne co mam to rozgrzebany kod.

Szanse na sukces są większe. Jedynym sposobem walidacji jest wypuszczenie produktu na rynek i sprawdzenie czy ktoś chce za to zapłacić. Wszelkie analizy biznesowe, biznes plany i rozwiązania rodem z uczelni ekonomicznych to według mnie strata czasu. Zdaje sobię sprawę, że większość moich pomysłów tak naprawdę jest słaba. Kilka z nich być może okaże się niezłymi. Chciałbym aby jeden z nich był na tyle dobry, że warto będzie go rozwijać dalej. Nie jestem natomiast w stanie teraz określić, które projekty wpadną do którego grona. Wypuszczając dwanaście aplikacji zamiast jednej, drastycznie zwiększam swoje szanse.

Skupienie się na najważniejszych rzeczach. Mam mało czasu więc robię jedynie to co jest istotne. Żadnych niepotrzebnych funkcjonalności, żadnych wybajerowanych animacji, żadnych głupot. Jedna aplikacja to jedna główna funkcjonalność.

Łatwiej znieść porażkę W tej chwili nie nastawiam się na żaden dochód. Chcę po prostu stworzyć dwanaście aplikacji i sprawdzić czy ktokolwiek będzie chciał za nie zapłacić. Jeśli feedback dla choćby jednej aplikacji będzie pozytywny - super, będę rozwijać ją dalej. Jeśli nikt nie będzie zainteresowany - trudno, poświęciłem jedynie miesiąc pracy po godzinach. Znacznie łatwiej znieść to psychicznie, niż dłubać projekt przez rok, który zakończy się totalnym fiaskiem.

Projekty mają czas dojrzeć. Pracując nad kolejnymi aplikacjami mogę zbierać feedback z poprzednich projektów, nanosić zmiany i udoskonalać je.

Szybko się nudzę. O ile wypuszczenie dwunastu różnych aplikacji w ciągu roku wydaje mi się wykonalne, tak praca cały czas nad jednym projektem wykończyła by mnie psychicznie. Jest to też powód dlaczego preferuję pracę w software house’ach nad firmami produktowymi, mimo że te drugie są zwykle uważane przez programistów za lepsze. Racjonalna kalkulacja będzie zawsze przegrywać z indywidualnymi uwarunkowaniami psychicznymi.

Żeby nie było zbyt różowo - widzę również poważne wady tego podejścia. Czego się obawiam najbardziej?

Utrzymywanie aplikacji. Wraz z rosnącą liczbą użytkowników trzeba będzie naprawiać błędy oraz dodawać nowe funkcjonalności. Na pewnym etapie będę musiał porzucić mniej perspektywiczne projekty, ponieważ czas nie jest z gumy.

Projekty nie będą “poważne”. Ciężko w jeden miesiąc zakodzić coś, co zapiera dech w piersiach. Skupiam się raczej na tworzeniu prototypów rozwiązań dla specyficznych problemów w znanych mi niszach.

Wypalenie. W związku z tym, że nad aplikacjami pracuję po godzinach będę musiał spędzać więcej czasu przed monitorem. Wiem czym grozi praca umysłowa po 10-12 godzin dziennie. Brzydzę się nadgodzinami, “kulturą” hustlingu i kultem poświęcania życia dla pracy. Serio, wolałbym pić drinki na plaży i czytać książki, niż ślęczeć przy komputerze. Mam nadzieję, że sport, sen, czysta dieta i kilka wyjazdów w tym roku pozwolą mi utrzymać względną równowagę.